W skrócie
Co spodobało mi się już na etapie analizy?
✔ ogromna praktyczność
✔ przesuwne drzwi boczne po obu stronach pojazdu
✔ bardzo ustawny bagażnik, regularny kształt i niski próg załadunku
✔ świetna widoczność w przód i na boki
✔ rozsądne koszty użytkowania
✔ nowoczesne systemy bezpieczeństwa, pakiet asystentów
Co budzi moje największe wątpliwości?
✖ tylko jeden silnik benzynowy, bez mHEV (a tutaj dodatkowe Nm z elektrycznego wspomagania by się przydały wyraźnie)
✖ osiągi wystarczające, ale bez sportowych ambicji. Choć tu nie powinien nikt oczekiwać sportowych emocji.
✖ przy wyższych prędkościach nie będzie tak cicho jak w klasycznym kombi
Wstępna prognoza
Pierwsze wrażenie po pierwszej randce?
⭐⭐⭐⭐☆(Na razie wszystko wygląda obiecująco. Ale prawdziwy charakter poznamy dopiero po bliższym poznaniu..)

Zanim zaczniemy…
Muszę się do czegoś przyznać. Nie jestem fanem samochodów kupowanych tylko dlatego, że są modne. Od kilku lat rynek motoryzacyjny wygląda podobnie. Klient przychodzi do salonu.
– Szukamy czegoś rodzinnego.
– Oczywiście, to może SUV – odpowiada doradca.
I nagle okazuje się, że niemal każda marka ma w ofercie kilka bardzo podobnych modeli. Wyższe zawieszenie, plastikowe nakładki na nadkola, większe felgi i poczucie, że siedzimy trochę wyżej niż w hatchbacku.
Tylko że… Czy naprawdę każda rodzina potrzebuje SUV-a? Mam co do tego spore wątpliwości. Nie pierwszy raz zresztą okazuje się, że z motoryzacyjną modą jest mi trochę nie po drodze. Bo kiedy odłożymy na bok modę, zostają zwykłe, codzienne sytuacje. Próba zaparkowania pod przedszkolem. Wyciąganie dziecka z fotelika na ciasnym parkingu. Pakowanie walizek przed wakacjami. Zakupy w markecie. Przewiezienie roweru. Transport pralki. Wyjazd z psem. I właśnie wtedy zaczyna się przewaga samochodów takich jak Ford Tourneo Courier. Nie próbują udawać terenówki. Nie obiecują sportowych emocji. Nie udają samochodu klasy premium. Po prostu rozwiązują codzienne problemy. I mam wrażenie, że właśnie dlatego są dziś tak niedoceniane.
Historia lubi zatoczyć koło. Ale póki co ludzie kochają tylko SUVy.
Jeszcze kilkanaście lat temu samochody typu kombivan były niezwykle popularne. Na drogach wielką popularnością cieszyły się modele, które dziś część kierowców wspomina z sentymentem:
- Citroën Berlingo,
- Peugeot Partner,
- Renault Kangoo,
- Fiat Doblo,
- Opel Combo.
- Toyota Proace
Ich największą zaletą nie była uroda, była nią funkcjonalność. To były samochody, które kupowało się głową (rozumem. pamiętacie świetną reklamą z postaciami Serce i Rozum?). Później przyszła moda na SUV-y. Producenci szybko zauważyli, że klienci są skłonni zapłacić więcej za auto wyglądające bardziej prestiżowo, terenowo, nawet jeśli większość z nich nigdy nie zjedzie z asfaltu. Kombivany zeszły na ostatni plan, zaraz obok sedanów nie-premium. Ale życie pokazuje, że rodziny nadal potrzebują samochodów praktycznych, firmy nadal potrzebują aut przestronnych, aktywni kierowcy nadal wożą rowery, wózki dziecięce, sprzęt sportowy czy psy. I właśnie dlatego Ford nie zrezygnował z Tourneo Courier. Zamiast tego stworzył go praktycznie od nowa.
Nowa generacja urosła niemal w każdym kierunku. Nadwozie ma około 4,34 m długości, rozstaw osi wynosi 2692 mm, a bagażnik oferuje 570 litrów pojemności, którą po złożeniu siedzeń można zwiększyć do ponad 2160 litrów.
To liczby, które już na papierze pokazują, że Tourneo Courier nie jest zwykłym miejskim autem.

Active – najciekawsza wersja w gamie
Gdybym dziś konfigurował własnego Tourneo Couriera, praktycznie od razu skreśliłbym wersję podstawową. Dlaczego? Bo odmiana Active robi dokładnie to, co powinna. Nie zmienia charakteru samochodu. Nie udaje rasowej terenówki. Po prostu dodaje mu charakteru.
Znajdziemy tutaj między innymi:
- charakterystyczne osłony nadkoli,
- dedykowane zderzaki,
- relingi dachowe,
- większe obręcze kół,
- elementy stylistyczne odróżniające ją od pozostałych wersji.
To kosmetyka. Ale bardzo udana kosmetyka.
Poprzednie generacje trudno było pomylić z autem użytkowym. W nowym Tourneo Courier projektanci wykonali kawał dobrej roboty. Nadal widać jego praktyczne korzenie, ale po raz pierwszy można powiedzieć, że wygląda po prostu jak nowoczesny samochód rodzinny. I moim zdaniem właśnie o to chodziło projektantom Forda. Nie stworzyć kolejnego SUV-a. Tylko sprawić, żeby praktyczny samochód przestał kojarzyć się wyłącznie z flotą i firmą kurierską. Patrząc na efekt końcowy, uważam, że ten cel został osiągnięty.
O czym będzie ten artykuł?
Nie znajdziesz tutaj marketingowych sloganów ani zachwytów nad kolejnym „rewolucyjnym” modelem. Znajdziesz natomiast odpowiedzi na pytania, które naprawdę warto sobie zadać przed zakupem:
- Czy 125 KM wystarczy rodzinie?
- Ile naprawdę pali Tourneo Courier?
- Czy trzy cylindry są problemem?
- Jak wypada na tle Kangoo, Berlingo i Caddy?
- czy warto kupić auto z ecoboost 1,0?
- Czy sam kupiłbym go za własne pieniądze?
Jeżeli szukasz odpowiedzi właśnie na te pytania – zapraszam dalej.
Po mojemu w jednym zdaniu
Ford Tourneo Courier Active to samochód dla ludzi, którzy bardziej cenią wygodę codziennego życia niż modę na SUV-y.







Silnik 1.0 EcoBoost 125 KM. Czy trzy cylindry naprawdę są problemem?
Jest takie powiedzenie, że pojemności silnika nic nie zastąpi. Kiedyś rzeczywiście trudno było z nim dyskutować. Silnik benzynowy o pojemności dwóch litrów był czymś zupełnie normalnym nawet w kompaktowym samochodzie. Dzisiaj pod maską rodzinnego auta coraz częściej pracuje litr pojemności i trzy cylindry. Jedni twierdzą, że to znak postępu. Inni mówią, że producenci poszli o krok za daleko. Gdzie w tym wszystkim znajduje się Ford Tourneo Courier? Moim zdaniem… gdzieś dokładnie pośrodku.
Nie oceniaj silnika po liczbie cylindrów
Gdy słyszę komentarze w stylu:
„To tylko litr.”
albo
„Trzy cylindry? Dziękuję.”
zawsze przypomina mi się jedna rzecz.
Silnik nie jeździ samą pojemnością. Dzisiejsze 1,0EB jest bardziej elastyczne niż wolnossące 1,6-1,8 z lat 2000-2010. Konstrukcja, turbo podające od niskich obrotów to wszystko na plus. Na minus? Dźwięk pracy silnika trzycylindowego. Trzeba się przyzwyczaić. Ale jeśli interesujesz się lub lubisz motoryzację. Jeśli nie – nawet nie zauważysz, że tam jest taki silnik.
Liczy się to, jak współpracuje z całym samochodem.
Ford od lat rozwija rodzinę jednostek EcoBoost i trzeba uczciwie przyznać, że przez ten czas zdążył wyciągnąć sporo wniosków. Dzisiejsza odmiana 1.0 EcoBoost nie jest już tym samym silnikiem, który debiutował kilkanaście lat temu. Konstrukcja była rozwijana, poprawiano chłodzenie, sterowanie pracą turbosprężarki i kulturę pracy, oraz:
📌 Warto wiedzieć
Jedną z najważniejszych zmian w najnowszej generacji silnika 1.0 EcoBoost jest rezygnacja z paska rozrządu pracującego w kąpieli olejowej (tzw. mokrego paska) na rzecz łańcucha rozrządu.
To dobra wiadomość dla osób planujących długoletnią eksploatację samochodu. Poprzednie rozwiązanie przez lata budziło sporo dyskusji wśród kierowców i mechaników. Łańcuch nie oznacza oczywiście, że rozrząd staje się elementem „wiecznym”, ale eliminuje jeden z najczęściej poruszanych tematów dotyczących wcześniejszych odmian tego silnika.
To nadal niewielki silnik.
Ale zdecydowanie dojrzalszy niż jego pierwsze wcielenia.
Dane techniczne
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Pojemność | 999 cm³ |
| Liczba cylindrów | 3 |
| Moc maksymalna | 125 KM |
| Maksymalny moment obrotowy | 200 Nm |
| Turbosprężarka | Tak |
| Napęd | Przednia oś |
| Skrzynia | 6-biegowa manualna lub 7-biegowa automatyczna DCT |
Patrząc wyłącznie na tabelkę można odnieść wrażenie, że to niewiele.
Tylko czy naprawdę każdy rodzinny samochód musi mieć 200 KM?

A tutaj zaczynają się schody…
Mam jedną uwagę do Forda. I jest ona na tyle ważna, że muszę o niej napisać już teraz. Brakuje mi wersji miękkiej hybrydy (mHEV). Nie dlatego, że liczyłbym na spektakularne oszczędności paliwa. Nie dlatego, że chciałbym chwalić się zieloną naklejką. Powód jest dużo bardziej przyziemny. Moment obrotowy. Dodatkowe kilkadziesiąt niutonometrów dostępnych przy ruszaniu potrafi całkowicie zmienić charakter samochodu. Wyobraź sobie sytuację. Cztery osoby na pokładzie. Pełny bagażnik. Klimatyzacja pracuje na najwyższych obrotach. Przed Tobą górski podjazd albo szybkie włączenie się do ruchu na drodze ekspresowej. Właśnie wtedy elektryczne wspomaganie robi największą różnicę. Czy bez niego Tourneo Courier sobie poradzi?Oczywiście. Czy byłoby jeszcze przyjemniej? Moim zdaniem – zdecydowanie tak.
Czy 125 KM wystarczy rodzinie?
To chyba najczęściej zadawane pytanie. I odpowiedź brzmi… To zależy od tego, czego oczekujesz. Jeżeli przesiadasz się z wolnossącego silnika o mocy około 100 KM, różnica będzie wyraźnie odczuwalna. Jeżeli wcześniej jeździłeś dwulitrowym dieslem o wysokim momencie obrotowym, początkowo możesz mieć wrażenie, że auto wymaga częstszego sięgania do lewarka lub że skrzynia DCT chętniej redukuje biegi przy mocniejszym wciśnięciu gazu. I to nie jest wada. To po prostu charakter współczesnych, niewielkich silników turbodoładowanych.
Nie kupuj go z niewłaściwego powodu
Tutaj dochodzimy do rzeczy, o której mało kto pisze.
Tourneo Courier nie został zaprojektowany po to, żeby wygrywać sprint spod świateł.
On ma zrobić coś znacznie trudniejszego.
Codziennie zawieźć dzieci do szkoły.
Pojechać na wakacje.
Zmieścić rowery.
Przewieźć psa.
Zawieźć wszyskich nas na nasze Męskie Granie*
Zaparkować tam, gdzie większy van już się nie zmieści.
Jeżeli właśnie tego oczekujesz od samochodu, 125 KM prawdopodobnie okaże się wystarczające.
Jeżeli jednak marzy Ci się dynamiczna jazda lewym pasem autostrady z prędkościami znacznie przekraczającymi dopuszczalne limity… wybrałbym inny samochód.
I wiesz co?
To wcale nie jest zarzut wobec Forda.
To po prostu uczciwe postawienie sprawy.
*Męskie Granie – to hasanie po górskich graniach, lasach i wąwozach w męskim towarzystwie kilku Przyjaciół. Istnieje od 2012 roku. Bardzo lubię tą prywatną imprezę i możecie mi zazdrościć, że z nami niestety nie jeździcie. Panowie z MG – bardzo Was pozdrawiam.

📌 Okiem kierowcy
W warsztacie często spotyka się kierowców, którzy oceniają silnik wyłącznie przez pryzmat pojemności. Tymczasem dużo większy wpływ na trwałość ma sposób eksploatacji.
Jeżeli po zimnym rozruchu od razu mocno obciążasz silnik, przeciągasz wymiany oleju do maksymalnych interwałów producenta i ignorujesz jakość paliwa, nawet najlepsza konstrukcja nie odwdzięczy się długowiecznością.
Jeżeli natomiast regularnie wymieniasz olej (osobiście skróciłbym interwał względem maksymalnych zaleceń producenta, dlaczego? zerknij akapit niżej), dbasz o serwis i pozwalasz turbosprężarce pracować w odpowiednich warunkach, współczesny 1.0 EcoBoost potrafi odwdzięczyć się bezproblemową eksploatacją przez wiele lat.
💡 Mit czy fakt?
Producent każe wymieniać olej co 30 000 km.
Czy to zawsze ma sens?
Nie! Jeśli nie jesteś menadżerem floty liczącym koszty serwisu i zakupu auta na 3 lata to nie.
Licznik kilometrów jest tylko częścią historii.
Znacznie więcej o zużyciu oleju mówi…
czas pracy silnika.
Czyli motogodziny.
Przykład.
Przejechanie 30 000 km autostradą ze średnią prędkością 120 km/h oznacza około 250 godzin pracy silnika.
Te same 30 000 km pokonywane głównie po mieście, przy średniej prędkości 25 km/h, to już około 1200 motogodzin.
To niemal pięć razy dłuższa praca oleju.
Dla oleju silnikowego to kolosalna różnica.
Dlatego właśnie wymiana oleju powinna zależeć nie tylko od przebiegu, ale również od sposobu eksploatacji samochodu.
Jeżeli większość czasu spędzasz w korkach, na krótkich odcinkach lub w mieście, skrócenie interwału wymiany oleju może być jedną z najlepszych inwestycji w trwałość silnika.
Po mojemu
W internecie nadal można znaleźć komentarze w stylu:
„Litr w takim samochodzie? Nigdy w życiu.”
Mam wrażenie, że część z nich powstaje z przyzwyczajenia do dawnych realiów, a nie z doświadczeń z tym konkretnym modelem.
Nie twierdzę, że trzy cylindry są rozwiązaniem idealnym. Sam chętnie zobaczyłbym w ofercie mocniejszą odmianę albo wersję mHEV z większym wsparciem przy ruszaniu. Ale równie daleko mi do stwierdzenia, że ten silnik „się nie nadaje”.
Po prostu trzeba uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czego oczekujemy od samochodu. Jeśli ma być praktycznym partnerem w codziennym życiu rodziny, a nie bohaterem sprintów spod świateł, 125-konny EcoBoost broni się znacznie lepiej, niż sugerują internetowe stereotypy.
Wnętrze. Tutaj Ford przypomina sobie, po co właściwie powstał Tourneo Courier

Są samochody, które robią świetne pierwsze wrażenie.
Miękkie tworzywa.
Podświetlenie ambientowe.
Ogromny ekran (lub dwa)
Efektowne przeszycia foteli.
Po godzinie jazdy okazuje się jednak, że siedziska są zbyt krótkie. Duży kubek z kawą nie ma gdzie stanąć. Telefon lata po półkach i schowkach. A zapięcie fotelika, a potem dziecka w foteliku, wymaga umiejętności cyrkowego akrobaty.
Tourneo Courier idzie zupełnie inną drogą.
Tutaj ktoś najwyraźniej usiadł przy biurku i zadał sobie jedno pytanie:
Jak wygląda zwykły dzień rodziny 2+2+1?
I właśnie pod to zaprojektował wnętrze.
Nie luksus. Tutaj nie ma szpanu na dzielnicy.
Praktyczność.
To słowo będzie wracało w tym wpisie.
Bo praktyczność jest największą zaletą Tourneo Couriera.
Już po otwarciu drzwi widać, że priorytetem nie było stworzenie najbardziej efektownej kabiny w klasie.
Priorytetem było stworzenie miejsca, w którym wszystko ma sens.
Nie ma tutaj przesadnie futurystycznych rozwiązań.
Jest za to mnóstwo miejsca. A nad głowami to już kosmos. Jak chcesz wyprostować ręce w górę siedząc na fotelu – nie ma problemu!
Nie ma błyszczących paneli fortepianowej czerni, które po dwóch dniach wyglądają jak ekran telefonu nastolatka.
Jest za to ergonomia.
Ładowarka bezprzewodowa telefonu jest w takim miejscu, że telefon się nie przesuwa ani na zakrętach ani przy przyspieszaniu czy hamowaniu. Niby banał – ale w większości aut telefon na takiej ładowarce podczas jazdy potrafi jeździć po niej równo i dokładnie.
A ta, wbrew pozorom, starzeje się znacznie wolniej niż moda.
Siedzi się… zaskakująco wysoko
Pierwsza rzecz, którą zauważy większość kierowców po zajęciu miejsca za kierownicą, to pozycja za kierownicą.
Nie jest to typowy SUV.
Nie jest to również klasyczny hatchback.
Siedzi się wysoko.
Z bardzo dobrą widocznością we wszystkich kierunkach.
To drobiazg, którego nie docenia się podczas jazdy próbnej.
Docenia się go po kilku miesiącach.
Zwłaszcza podczas parkowania.
Widoczność.
Dzisiaj to luksus.
Coraz więcej nowych samochodów przypomina niewielkie bunkry.
Grube słupki.
Małe tylne szyby.
Niewielkie lusterka.
A później producenci chwalą się, że dodali kamery 360°.
Tourneo Courier pokazuje, że można pójść inną drogą.
Duże powierzchnie szyb i wysoka pozycja za kierownicą sprawiają, że kierowca naprawdę widzi, co dzieje się wokół samochodu.
Brzmi banalnie.
Ale spróbuj po tygodniu jazdy takim autem wrócić do niektórych modnych crossoverów.
Różnicę poczujesz natychmiast.
Przesuwne drzwi.
Kto raz spróbuje…
…ten później zaczyna ich szukać w każdym kolejnym samochodzie.

I nie.
To nie jest przesada.
Wyobraź sobie zwykły dzień.
Podjeżdżasz pod supermarket.
Obok Ciebie parkuje samochód tak blisko, że klasycznych drzwi praktycznie nie da się szeroko otworzyć. A Ty akurat teraz potrzebujesz wyciągnąć fotelik dla dziecka z tylnego siedzenia.
W Tourneo Courier?
Przesuwasz drzwi.
Wyjmujesz fotelik. Potem dziecko. Albo odwrotnie — zależy od dnia.
Wyciągasz zakupy.
Nie walczysz z ogranicznikiem drzwi.
Nie modlisz się, żeby nie obić auta stojącego obok.
Tak właśnie wygląda praktyczność.
I właśnie dlatego żałuję, że przesuwne drzwi praktycznie zniknęły z samochodów rodzinnych.
Bagażnik.
Nie chodzi tylko o litry.
570 litrów.
Świetnie.
To dużo. Choć w Focusie kombi jest jeszcze trochę więcej.
Tylko…
Liczba litrów niewiele mówi.
Znacznie ważniejsze jest pytanie:
Czy ten bagażnik da się sensownie wykorzystać?
I tutaj Tourneo Courier zdobywa bardzo dużo punktów.
Regularny kształt.
Niski próg załadunku.
Szeroki otwór.
Prawie pionowa klapa.
To właśnie dzięki temu nie trzeba zastanawiać się, pod jakim kątem ustawić walizkę albo czy wózek dziecięcy zmieści się po przekątnej.
Po prostu wkładasz.
I jedziesz.
Schowki.
Niedoceniani bohaterowie.
Nigdy nie spotkałem nikogo, kto kupił samochód dlatego, że miał świetne schowki.
Za to znam mnóstwo osób, które po roku narzekały, że… nie mają gdzie odłożyć telefonu, okularów czy kluczy.
Tourneo Courier został zaprojektowany przez ludzi, którzy najwyraźniej sami używają samochodów.
Schowków jest sporo.
Są praktyczne.
I co najważniejsze…
Znajdują się tam, gdzie intuicyjnie ich szukasz.
To kolejny detal.
Ale właśnie z takich detali składa się codzienna wygoda.
Zerknij na zdjęcie poniżej. Schowki w drzwiach są normą. Schowek przed ekranem głównym. Schowek przed pasażerem klasyczny, zamykany, nad nim otwarty z przegrodą w samej desce rozdzielczej. Schowek w konsoli środkowej przy lewym kolanie pasażera. Schowki w tunelu środkowym. Schowki nad głowami kierowcy i pasażera.

Multimedia.
Na szczęście XXI wiek.
Ford bardzo rozsądnie podszedł do cyfryzacji wnętrza.
Duży centralny ekran.
Cyfrowe zegary. Wiem, że nie wszystkim pasują.
Bezprzewodowy Apple CarPlay i bezprzewodowy Android Auto.
Infotainment obsługuje się intuicyjnie, a multifunkcyjna kierownica ma rozplanowane przyciski w sposób ergonomiczny.
I całe szczęście.
Bo samochód powinien odrywać wzrok od drogi jak najrzadziej.
Nie jak najczęściej.
📌 Warto wiedzieć
Największą zaletę Tourneo Couriera można przegapić podczas 20-minutowej jazdy próbnej.
To nie moc silnika.
Nie wygląd.
Nie multimedia.
To brak rzeczy, które zaczynają irytować po kilku miesiącach użytkowania.
I właśnie dlatego warto poświęcić chwilę na ocenę ergonomii, a nie tylko zachwycać się wielkością ekranu czy kolorem podświetlenia wnętrza.
Okiem kierowcy.
W warsztacie często spotykamy samochody, które po kilku latach wyglądają na mocno zużyte nie dlatego, że mają duży przebieg, ale dlatego, że producent postawił na modne rozwiązania zamiast trwałych.
Fortepianowa czerń porysowana od samego patrzenia.
Dotykowe panele, które przestają reagować tak precyzyjnie jak na początku.
Błyszczące plastiki pełne mikrorys.
Tourneo Courier nie próbuje za wszelką cenę udowodnić, że jest luksusową limuzyną.
I dobrze.
W samochodzie rodzinnym dużo bardziej cenię materiały, które po pięciu latach nadal wyglądają przyzwoicie, niż efekt „wow”, który znika po pierwszym myciu.
Po mojemu
Mam wrażenie, że przez ostatnie lata producenci trochę pogubili się w projektowaniu wnętrz.
Ale Tourneo Courier to narzędzie do codziennego życia.
Jeżeli po całym dniu pracy łatwiej zaparkujesz, wygodniej zapniesz dziecko do fotelika, szybciej spakujesz bagaże i nie będziesz się zastanawiał, gdzie odłożyć telefon, to właśnie wygrałeś.
I szczerze?
Dochodzę do wniosku, że właśnie tak powinno projektować się samochody rodzinne.

Jak jeździ Ford Tourneo Courier? Czy za kierownicą nadal czuć dostawczaka?
To chyba największa obawa osób, które pierwszy raz oglądają Tourneo Couriera.
Sam przyłapałem się na tym samym.
„To przecież wywodzi się z samochodu użytkowego…”
A skoro tak, to pewnie:
- będzie twardy, i podskakiwał na pusto na nierównościach w zakrętach.
- będzie głośny, a goła blacha w kilku miejscach będzie potęgować efekt
- będzie bujał na zakrętach,
- będzie prowadził się jak mały dostawczak.
Na szczęście…
To tylko teoria.
Pierwsze metry potrafią zaskoczyć
Są samochody, do których trzeba się przyzwyczaić.
Tourneo Courier nie należy do tej grupy.
Już po pierwszych kilometrach czuć, że Ford popracował nad tym, aby kierowcy nie dokuczał jego użytkowy rodowód. To nie jest tak, że wogóle nie czuć, że to pojazd z takim rodowodem. Czuć. Ale nie przesadnie – chyba że na co dzień jeździsz samochodami, których ceny zaczynają się tam, gdzie kończą się ceny Tourneo.
Kierownica pracuje lekko.
Sprzęgło nie męczy lewej nogi. Jest też dostępny automat. On męczy lewą nogę jeszcze mniej.
Pozycja za kierownicą jest naturalna dla takiego kombivana.
Widoczność świetna.
I nagle orientujesz się, że…
…po prostu jedziesz.
Nie uczysz się samochodu.
Nie walczysz z nim.
Nie próbujesz się do niego przyzwyczaić.
To jedna z największych zalet dobrze zaprojektowanego auta.
Po kilku minutach przestajesz o nim myśleć.
Miasto.
Tutaj czuje się jak u siebie. Auto jest krótsze od znakomitej większości kompaktowych kombi. Za to znacznie wyższe.


widok z narzędzia Carsized – bardzo ciekawe narzędzie: https://www.carsized.com/en/cars/compare/ford-focus-2022-estate-vs-ford-tourneo-courier-2023-minivan/
Mam wrażenie, że właśnie z myślą o mieście projektowano ten samochód.
Siedzi się wysoko.
Łatwo ocenić narożniki nadwozia.
Przesuwne drzwi rozwiązują połowę problemów na parkingach.
Silnik bardzo dobrze radzi sobie z ruszaniem spod świateł.
A promień zawracania sprawia, że Tourneo Courier wydaje się mniejszy, niż wskazywałyby jego wymiary.
To samochód, którym nie boisz się wjechać do centrum.
I to naprawdę duży komplement.
W trasie.
Nie jest mistrzem autostrad.
Bo nie został do tego stworzony.
Przy prędkościach około 90–120 km/h jedzie spokojnie, pewnie i przewidywalnie.
Dopiero gdy tempo zaczyna rosnąć, przypomina o swojej sylwetce. Choć utrzymywanie przelotowej 140km/h nie stanowi żadnego kłopotu. A praca silnika wtedy nie brzmi tak, jakby właśnie błagał o litość.
Wyższe nadwozie oznacza większy opór powietrza.
To fizyki nie da się oszukać.
Czy przeszkadza?
Moim zdaniem nie.
Po prostu trzeba wiedzieć, jaki samochód się kupuje.
Komfort zawieszenia
Ford od lat słynie z bardzo dobrego strojenia zawieszeń.
Nie bez powodu wiele osób uważa, że nawet zwykłe modele tej marki prowadzą się lepiej niż większość konkurencji.
Tourneo Courier nie próbuje być sportowy.
Zawieszenie nastawiono przede wszystkim na komfort. Ma też 17cm prześwit. 17 cm prześwitu to wystarczająco dużo, żeby bez stresu wjechać na leśny parking, wysoki krawężnik czy drogę prowadzącą na działkę, albo nad wodę (tak, zmieścisz tam wszystko co potrzebujesz Rybaku).
Nierówności wybiera spokojnie.
Nie podskakuje nerwowo. Choć jest wyraźnie sprężysty.
Nie sprawia wrażenia przesadnie twardego.
A jednocześnie nie ma uczucia pływania, które zdarza się w niektórych wysokich samochodach.
To dobrze wyważony kompromis.

A co z zakrętami?
Tutaj zaskoczenie.
Oczywiście nie oszukamy środka ciężkości.
Tourneo Courier jest wyższy od klasycznego kombi.
Ale…
Nie daje kierowcy powodów do niepokoju.
Samochód przechyla się dokładnie tyle, ile można oczekiwać od rodzinnego kombivana.
Ani mniej.
Ani więcej.
I co ważniejsze…
Robi to przewidywalnie.
To słowo będzie tutaj kluczowe.
Przewidywalność.
Bo właśnie ona daje kierowcy poczucie pewności.
Wyciszenie.
Tutaj nie będę udawał.
Tourneo Courier nie jest samochodem klasy premium. Ale jakbyś pojeździł Corollą w kombi i tym to komfort akustyczny byłby podobny. W Focusie jest wyraźnie ciszej przy autostradowej prędkości.
Przy prędkościach autostradowych szum powietrza jest bardziej słyszalny niż w klasycznym kombi.
To efekt wysokiego nadwozia i dużych powierzchni bocznych.
Czy jest źle?
Nie.
Czy mogłoby być ciszej?
Tak.
I uważam, że właśnie tak należy to uczciwie opisać.
Hamulce.
Robią dokładnie to, czego od nich oczekuję.
Może zabrzmi to dziwnie, ale…
To jeden z najlepszych komplementów, jakie można powiedzieć o hamulcach.
Nie zaskakują.
Nie wymagają przyzwyczajenia.
Nie mają nienaturalnie ostrego początku.
Działają przewidywalnie.
A samochód rodzinny właśnie taki powinien być.
📌 Warto wiedzieć
Podczas jazdy próbnej większość kierowców zwraca uwagę na przyspieszenie.
Ja zachęcam do sprawdzenia czegoś zupełnie innego.
Znajdź parking.
Zaparkuj.
Wyjdź.
Wsiądź.
Wyjmij telefon.
Odłóż go.
Zapnij pas.
Sprawdź widoczność.
Otwórz tylne drzwi.
To właśnie te czynności będziesz wykonywać kilka tysięcy razy częściej niż sprint spod świateł.
Okiem kierowcy
Po kilku latach eksploatacji największe znaczenie ma nie to, czy samochód przyspiesza do setki w 10 czy 11 sekund.
Znacznie ważniejsze jest to, czy kierowca nadal lubi do niego wsiadać.
Brzmi banalnie?
A jednak właśnie dlatego jedne samochody sprzedaje się po trzech latach, a inne zostają z rodziną na dekadę.
Ergonomia, dobra widoczność, wygodne fotele i praktyczne rozwiązania codziennie pracują na zadowolenie właściciela.
Tego nie pokaże żadna tabela z danymi technicznymi.
Po mojemu
Mam teorię.
Kupując samochód, bardzo często zakochujemy się w rzeczach, w których chyba nie powinniśmy.
Czy wygląda dość prestiżowo.
Duże felgi, design deski rozdzielczej, efektowne lampy.
Kolor podświetlenia wnętrza.
Za to przez kolejne lata codziennie korzystamy z rzeczy, na które podczas zakupu poświęciliśmy… może pięć minut.
Widoczności.
Fotela.
Drzwi.
Bagażnika.
Pozycji za kierownicą.
Pakietu klimatyzacji dla prawie każdego. Pakietu winter z ogrzewanymi zydlami i kierownicą dla zmarzluchów (i ogrzewaną szybą przednią dla każdego).
I właśnie dlatego uważam, że Tourneo Courier ma szansę starzeć się wyjątkowo dobrze.
Bo jego największe zalety nie są modne.
Są po prostu praktyczne. I wrócą jak historia zatoczy koło.
Po miesiącu użytkowania…
Założę się, że…
większość właścicieli bardziej doceni przesuwne drzwi niż wygląd felg.
Po roku…
Prawdopodobnie bardziej będzie cieszyć się z dobrej widoczności niż z rozdzielczości ekranu.
Po pięciu latach…
Najbardziej będzie cieszyć się z tego, że samochód nadal dobrze spełnia swoją rolę.
Ile kosztuje życie z Fordem Tourneo Courier? Czy ten samochód opróżni portfel?
Kupno samochodu przypomina trochę ślub.
Najdroższy jest dzień podpisania umowy.
Później zaczyna się codzienne życie.
Tankowanie.
Przeglądy.
Opony.
Ubezpieczenie.
Klocki hamulcowe.
Wycieraczki.
Akumulator.
I właśnie wtedy okazuje się, czy naprawdę kupiliśmy rozsądny samochód.
Moim zdaniem Tourneo Courier ma tutaj kilka bardzo mocnych argumentów.
Zacznijmy od najważniejszego.
Ile naprawdę pali?
To pytanie pada zawsze.
Dobrze. Bo spalanie ma znaczenie.
Zwłaszcza gdy samochód ma być autem rodzinnym.
Producent deklaruje bardzo optymistyczne wartości.
Jak zwykle. Życie wygląda trochę inaczej.
Moim zdaniem realnie można przyjąć następujące wartości:
| Warunki | Realne spalanie |
|---|---|
| Miasto (z gęstym ruchem) | 7,0–8,0 l/100 km |
| Droga krajowa | 5,5–6,2 l/100 km |
| Autostrada 140 km/h | 7,5–8,5 l/100 km |
| Średnio | około 6,8–7,2 l/100 km |
I wiesz co?
To są wyniki, które w ogóle mnie nie zaskakują.
Tourneo Courier ma wysokie nadwozie.
Nie oszukamy aerodynamiki.
Za to spokojnie odwdzięcza się rozsądnym zużyciem paliwa przy normalnej jeździe.
Opony.
To będzie krótki rozdział.
Bo…
Tourneo Courier korzysta z bardzo rozsądnych rozmiarów ogumienia.
Nie znajdziemy tutaj egzotycznych opon kosztujących majątek.
Masz felgi 17″ cali w Tourneo Courier i szukasz opon? Znajdziesz je tu: https://opomarket.pl/opony/ford-tourneo-courier-1-0-ecoboost-125-km-2023-2026?size=215-55-r17
I to dobra wiadomość.
Bo komplet dobrych opon kupuje się raz na kilka lat.
A niepotrzebne komplikowanie tego tematu nigdy nie służy portfelowi właściciela.
📌 Pomojemu: Nie oszczędzaj na oponach. Oszczędzaj na gadżetach i pakietach stylistycznych. Opony jako jedyne łączą samochód z drogą.
Serwis.
Tutaj Ford nie próbuje być marką premium.
I dobrze.
Przeglądy okresowe są przewidywalne.
Części eksploatacyjne są łatwo dostępne.
Silnik 1.0 EcoBoost jest obecny na rynku od wielu lat, więc większość niezależnych warsztatów dobrze zna tę konstrukcję.
To oznacza jedno.
Po zakończeniu gwarancji właściciel nie jest skazany wyłącznie na autoryzowany serwis.
I to zawsze dobra wiadomość.
Części.
Na szczęście bez egzotyki.
Lubię samochody, do których można kupić części praktycznie od ręki.
Nie dlatego, że zakładam awarie.
Dlatego, że każda dostępna alternatywa obniża koszty utrzymania.
Ford od lat ma bardzo dobrze rozwinięty rynek części zamiennych.
Dotyczy to również Tourneo Couriera.
Zarówno elementów eksploatacyjnych, jak i części blacharskich czy zawieszenia.
Ubezpieczenie.
Tutaj nie ma jednej odpowiedzi.
Cena OC i AC zależy od wieku kierowcy, miejsca zamieszkania, historii szkód i wielu innych czynników.
Ale…
Tourneo Courier nie należy do grupy samochodów, które z definicji są drogie w ubezpieczeniu.
Nie jest autem sportowym. Nie jest też modelem szczególnie często pojawiającym się w statystykach kradzieży. Nie kupują go Młodzi Gniewni. I to zazwyczaj działa na korzyść właściciela.
A co z utratą wartości?
To temat, o którym zaskakująco mało się mówi.
A przecież samochód kupujemy nie tylko po to, żeby nim jeździć.
Kiedyś przyjdzie moment sprzedaży.
Moim zdaniem Tourneo Courier ma tutaj jedną dużą przewagę.
Praktyczne samochody rodzinne od lat cieszą się stabilnym zainteresowaniem na rynku wtórnym.
Zwłaszcza te zadbane.
Regularnie serwisowane.
Z udokumentowaną historią.
Nie spodziewałbym się spektakularnych rekordów wartości rezydualnej, ale równie daleko mi do czarnych scenariuszy. Trzeba zdawać sobie sprawę, że zakup nowego auta to nie jest dobra lokata kapitału. Wtedy łatwiej się żyje.
📌 Warto wiedzieć
Najtańszy samochód to bardzo rzadko ten, który najmniej kosztuje w salonie.
Znacznie ważniejsze jest to, ile wydasz przez pięć, siedem czy dziesięć lat użytkowania.
Dlatego przed zakupem warto policzyć nie tylko ratę leasingu czy kredytu, ale również:
- koszt kompletu opon,
- przeglądów,
- ubezpieczenia,
- paliwa,
- przewidywaną utratę wartości.
Dopiero wtedy widać prawdziwy koszt posiadania samochodu.
Okiem kierowcy.
Najdroższa awaria to bardzo często ta, której można było uniknąć.
Regularna wymiana oleju.
Kontrola płynów.
Dobrej jakości części eksploatacyjne.
To brzmi nudno.
Ale właśnie dzięki takim „nudnym” czynnościom samochody bez problemu pokonują setki tysięcy kilometrów.
Nie znam kierowcy, który żałował wymiany oleju zbyt wcześnie.
Znam za to wielu, którzy żałowali, że zrobili to zbyt późno.
Po mojemu
Mam jedną zasadę.
Nigdy nie pytam:
Ile kosztuje ten samochód?
Pytam:
Ile będzie mnie kosztował przez następnych pięć lat?
To zupełnie inne pytanie.
I bardzo często prowadzi do zupełnie innej odpowiedzi.
Bo samochód kupuje się raz.
Utrzymuje codziennie.
Dlatego znacznie bardziej cenię rozsądne koszty serwisowania, łatwo dostępne części i przewidywalną eksploatację niż kolejne dwa konie mechaniczne czy większe felgi.
I właśnie dlatego uważam, że Tourneo Courier jest samochodem, który bardzo trudno ocenić po jednej jeździe próbnej.
Za to coraz łatwiej docenić go po kilku latach.
💰 Ile kosztuje życie z Tourneo Courier? (według redakcji pomojemu.blog)
| Element | Nasza ocena |
|---|---|
| Paliwo | 👍👍👍👍☆ |
| Serwis | 👍👍👍👍☆ |
| Części | 👍👍👍👍👍 |
| Opony | 👍👍👍👍👍 |
| Ubezpieczenie | 👍👍👍👍☆ |
| Ryzyko drogich awarii | 👍👍👍👍☆ |
Konkurenci. Czy naprawdę SUV będzie lepszym wyborem?
Mam teorię.
Większość osób, które kupują Tourneo Couriera…
…wcale go nie planowała.
Naprawdę.
Najpierw oglądają modne crossovery.
Potem kompaktowe SUV-y.
Później kombi.
A Tourneo Courier pojawia się gdzieś przypadkiem.
Na końcu.
I często…
…zostaje zwycięzcą.
Dlaczego?
Bo odpowiada na pytania, których wcześniej nikt sobie nie zadał.

Konkurencja w poziomie to Renault Kangoo, Citroen Berlingo, Toyota Proace, VW Caddy.
A może jednak SUV?
No właśnie.
Tutaj dochodzimy do sedna.
Powiedzmy, że masz podobny budżet.
Na liście znajdują się:
- Toyota Corolla Cross
- Hyundai Kona
- Kia Niro
- Nissan Qashqai
- Ford Puma
Brzmi znajomo?
No właśnie.
Teraz odpowiedz sobie na kilka pytań.
Czy masz dzieci?
Czy wozisz rowery?
Czy często pakujesz bagażnik pod dach?
Czy zdarza Ci się parkować na ciasnych parkingach?
Czy przewozisz psa?
Jeżeli na większość odpowiedziałeś:
tak
…Tourneo Courier nagle zaczyna wyglądać dużo rozsądniej.
Ale przecież SUV wygląda lepiej…
To prawda.
Nie będę udawał.
SUV jest dziś modny.
I wielu osobom zwyczajnie bardziej się podoba.
Tylko…
Moda bardzo szybko przemija.
Dziecko rośnie.
Wózek nadal trzeba zapakować.
Walizki nadal trzeba zabrać.
Zakupy nadal trzeba przywieźć.
I właśnie wtedy okazuje się, że praktyczność ma wyjątkowo długie życie.
📌 Warto wiedzieć
Największym konkurentem Tourneo Couriera…
…wcale nie jest Kangoo.
Ani Berlingo.
Ani Caddy.
Jego największym konkurentem jest…
przekonanie, że rodzinny samochód musi być SUV-em.
Okiem kierowcy
Po napisaniu całego artykułu doszedłem do jednego wniosku.
Tourneo Courier jest samochodem, którego nie kupuje się sercem.
Kupuje się go rozsądkiem.
I paradoksalnie właśnie dlatego wielu właścicieli zaczyna go naprawdę lubić dopiero po kilku miesiącach.
Bo codziennie odkrywają kolejne drobiazgi, które ułatwiają życie.
A właśnie z takich drobiazgów składa się dobre auto rodzinne.
Po mojemu
Mam wrażenie, że przez ostatnie lata daliśmy sobie wmówić, że rodzinny samochód powinien wyglądać trochę jak terenówka.
Nie mam nic przeciwko SUV-om.
Sam potrafię znaleźć wiele modeli, które bardzo lubię.
Ale…
Coraz częściej zadaję sobie pytanie.
Czy kupujemy samochód…
…czy jego wizerunek?
Bo jeżeli samochód ma przede wszystkim ułatwiać codzienne życie, to Tourneo Courier bardzo skutecznie przypomina, że praktyczność nigdy nie wychodzi z mody.
Może na chwilę schodzi na drugi plan.
Może przegrywa z trendami.
Ale wcześniej czy później…
zawsze wraca.
Tak samo jak kombi.
Tak samo jak kombivany.
Historia motoryzacji zatacza koło.
I mam przeczucie, że Tourneo Courier jeszcze będzie się sprzedawał.
